|
Wpisany przez littlesparrow
|
|
środa, 23 grudnia 2009 14:23 |
|
Reklama online stale rośnie
Branża internetowa skutecznie poradziła sobie z okresem spowolnienia gospodarczego. Nie ma wielkich zmian i zaskoczeń jeśli chodzi o podział sektora reklamowego na formy reklamy: display, ogłoszenia drobne oraz e-mail utrzymują się na podobnym poziomie jak rok wcześniej, wzrastają wydatki na SEM, co jest odzwierciedleniem trendów światowych.
W I półroczu 2009 r. firmy wydały na reklamę w internecie 14 proc. więcej niż w analogicznym okresie zeszłego roku - wynika z cyklicznego badania IAB Polska i PwC.
Łączne wydatki na reklamę w polskiej sieci wyniosły w I półroczu br. 658 mln zł. Jest to wzrost o 14 proc. Należy wziąć jednak pod uwagę fakt, że w tegorocznej fali badania PwC i IAB wzięło udział więcej podmiotów niż rok temu (jeśli weźmie się pod uwagę wyniki tych samych graczy to wartość rynku wyniosła 634 mln zł - więcej o 12 proc.) Wynik ten pokazuje, że polski rynek reklamy online lepiej oparł się kryzysowi niż branża interaktywna w USA. W tym samym okresie wydatki na reklamę internetową za oceanem spadły o 5,3 proc. Największy udział na polskim rynku reklamy internetowej posiada reklama graficzna. W I półroczu br. przeznaczane na nią było 49 proc. budżetów. Co więcej, segment reklamy graficznej wciąż rośnie, choć dużo wolniej niż w ubiegłych latach. Dominującą formą reklamy graficznej są formaty wbudowane w treść witryny stanowiące 69 proc. Najwięcej budżetów na reklamę internetową płynie z branży finansowej i telekomunikacyjnej oraz handlu. W I półroczu zyskała w Polsce reklama w wyszukiwarce - o 4 punkty procentowe. Łącznie jest to już 25 proc. W I półroczu w Polsce o 1 punkt procentowy zmniejszył się udział ogłoszeń - do 16 proc. Na stałym, wynoszącym 7 proc. poziomie utrzymuje się e-mail marketing. Polska zajmuje drugie po Rosji (38 proc.) miejsce pod względem wartości rynku reklamy internetowej w grupie państw CEE - jej udział wynosi 29 proc. Wg prognoz PwC rok 2010 upłynie w Polsce pod znakiem wzrostu wartości wydatków. Biorąc pod uwagę fakt, że wszystkie inne media notują dwucyfrowe spadki, wyniki za pierwsze półrocze oraz prognozy na najbliższy okres są zadowalające. Cała gospodarka zaczyna się ożywiać, co też znajduje przełożenie w wielkości budżetów kierowanych do Internetu.
Źródło: internetstandard.pl
Dodaj do:
Deli.cio.us
Digg
reddit
Facebook
Wykop
|
|
Zmieniony: środa, 23 grudnia 2009 14:54 |
|
Wpisany przez littlesparrow
|
|
poniedziałek, 21 grudnia 2009 16:33 |
|
Reklamy w internecie nas irytują!
2/3 badanych internautów odnosi się negatywnie do reklam w sieci. Irytują nas, lecz akceptujemy ich obecność jako cenę za bezpłatny dostęp do stron WWW- tak wynika z raportu firmy badawczej Gemius. Blisko 63% badanych przez Gemiusa wyraziło negatywne podejście do reklam internetowych.Może to wynikać z bardzo dużej ilości reklam w internecie oraz ich dużej natarczywości. Najbardziej irytujące są reklamy zakrywające treść przeglądanych stron WWW.Pozytywne nastawienie miało zaledwie 28% ankietowanych internautów. Co ciekawe, większość internautów, którzy wzięli udział w badaniu Gemiusa deklaruje chęć dopłacania niewielkiej kwoty do rachunku za internet, w zamian za brak reklam podczas surfowania. Prawie każdy przystałby na taką propozycję, jeżeli dodatkowa kwota nie przekroczyłaby 2 złotych. Oczywiście, im wyższa kwota dopłaty, tym mniej chętnych.
Zdarza się jednak i tak, że e-reklama bardzo nam sie podoba, bo jej forma przekazu jest np. śmieszna -wtedy pozytywnie ocenia ją 50% internautów, lub gdy jest pomysłowa i zaskakująca podoba się 45% badanych. Jeżeli dostarcza pożytecznych informacji jest akceptowana przez 34% ankietowanych.
Najbardziej irytującą cechą reklam internetowych jest celowe utrudnianie ich zamknięcia (dla 60% badanych), zasłanianie treści oglądanej strony WWW (60%) oraz automatycznie uruchamiające się materiały wideo (49%) i audio (38%).
Choć reklama internetowa jest dla większości użytkowników bardzo irytująca to jednak musimy pogodzić się z tym, że będzie ona coraz częstsza i bardziej widoczna. Potencjalny klient może jedynie wybrać czy warto odwiedzać takie strony, na których najpierw trzeba przedrzeć się przez gąszcz reklam, by zobaczyć to, co rzeczywiście oferuje dana witryna.
Źródło: komputerswiat.pl
Dodaj do:
Deli.cio.us
Digg
reddit
Facebook
Wykop
|
|
Wpisany przez littlesparrow
|
|
poniedziałek, 21 grudnia 2009 15:35 |
|
Onet stawia na mailingowe retargowanie
Onet jako pierwszy portal na polskim rynku wprowadził do swoich usług e-mailingowych opcję retargetingu.
Retargeting to pozyskiwanie danych o internaucie, który wykorzystując wyniki wyszukiwania np. Google, wszedł na stronę internetową naszego klienta, ale z różnych, nieznanych nam bliżej powodów, nie sfinalizował akcji na tej stronie: nie zakupił towaru lub np. nie wypełnił ankiety elektronicznej. Retargetowanie to w uproszczeniu „namierzanie“ internauty znającego już markę klienta i emitowanie reklamy zachęcającej m. in. do powrotu na docelową stronę internetową i wykonania akcji. Retargeting to identyfikacja potencjalnych klientów spośród osób zainteresowanych ofertą klienta. Dzięki usłudze Retargetingu możemy ponownie dotrzeć do użytkownika sieci, nawiązać z nim kontakt i zachęcić do zakupu lub pozostawienia danych kontaktowych.
Do końca roku nowa usługa Onetu objęta jest oferta promocyjną. Retargeting umożliwia ponowną identyfikację tych posiadaczy skrzynek pocztowych, którzy zetknęli się z wcześniejszą kampanią mailingową reklamodawcy i wykorzystanie tych informacji w kolejnych wysyłkach. Mailing to jeden z najpopularniejszych produktów reklamowych i dlatego Onet chce rozwijać ofertę w tym obszarze zgodnie z oczekiwaniami klientów. Kampanie reklamowe z wykorzystaniem retargetingu pokazują, że działania e-mail marketingowe mogą być jeszcze skuteczniejsze.
Klienci mają do dyspozycji dwie możliwości użycia retargetingu:
- wykluczenie z listy odbiorców kolejnej wysyłki te osoby, które otrzymały lub otwarły poprzedni list reklamowy i w ten sposób zoptymalizowanie zasięgu i redukcja kosztów dotarcia;
- realizacja kolejnej wysyłki do osób, które otrzymały bądź otworzyły wcześniejszą reklamę e-mailową.
Źródło: Onet.pl
Dodaj do:
Deli.cio.us
Digg
reddit
Facebook
Wykop
|
|
Zmieniony: poniedziałek, 21 grudnia 2009 15:48 |
|
Wpisany przez littlesparrow
|
|
poniedziałek, 21 grudnia 2009 15:19 |
|
Reklama w Google
Google to nie tylko wyszukiwarka - to potężna firma zajmująca się coraz szerszą działalnością. Głównym źródłem dochodów Google jest reklama internetowa i w tej braży cała konkurencja została daleko w tyle. Ważnym elementem strategii Google'a na rynku reklamy jest program partnerski AdSense.
AdSense to serwis reklamowy Google, wyświetlający głównie kontekstowe reklamy tekstowe, chociaż możliwe jest też wyświetlanie bannerów reklamowych oraz reklam video. Ponieważ reklamy są tekstowe oraz na temat związany z treścią witryny, są one zwykle uważane za dużo mniej irytujące od bannerów reklamowych bez związku z daną stroną, które dominowały swego czasu w Internecie.
Zarabiamy za każde kliknięcie w reklamę umieszczoną na naszej stronie.Brak stałej stawki za kliknięcie może wydawać się początkowo nieco dziwny, ale sprawa jest prosta. Google dzieli się swoimi zyskami i im więcej zapłaci reklamodawca, tym więcej dostaniemy pieniędzy za kliknięcie. A reklamodawcy podczas zamawiania reklam prowadzą rodzaj licytacji - kto da więcej, tego reklamy będą częściej wyświetlane. Skutek tego jest taki, że za klikniêcie możesz dostać kilka groszy, ale możesz też zarobić kilka do kilkunastu złotych.
Według danych udział Google AdSense na rynku reklamy internetowej w w czwartym kwartale wyniósł 23,7%.
Według danych Google połączony dochód z emisji reklam w AdSense oraz w 2007 roku wyniósł ponad 16 miliardów dolarów. Rok później zysk wynosł już 21 miliardów dolarów.
Źródło: google.pl
Dodaj do:
Deli.cio.us
Digg
reddit
Facebook
Wykop
|
|
|